O żmijach i złotym spichlerzu, czyli historia wleńskiego zamku.
Dodane przez Piotr dnia Styczeń 19 2009 19:53:48
W krainie nad Bobrem życie spokojnie i dostatnie upływało a mieszkańcy czasem tylko narzekali na grasujące w okolicach zamku do smoków podobne, ni to węże, ni jaszczury, które ludziom płatały figle przeróżne.

Rozszerzona zawartość newsa






O żmijach i złotym spichlerzu,

czyli historia wleńskiego zamku.

W krainie nad Bobrem życie spokojnie i dostatnie upływało a mieszkańcy czasem tylko narzekali na grasujące w okolicach zamku do smoków podobne, ni to węże, ni jaszczury, które ludziom płatały figle przeróżne; a to mleko z wiader wylały, a to kurze jaja podkradały, a narzędzia potrzebne w obejściu chowały, lecz największym utrapieniem było zboża przez nich wynoszenie. Jak się na jakiego gospodarza uwzięły to przez noc i worek żyta wynieść potrafiły. Książę jednak na skargi swych podwładnych był głuchy.
Pewnego razu, całkiem przypadkiem, rycerz z zamku w dalekie strony ruszający na tyłach warowni jamę niewielką zobaczył a z niej wypełzającego żmija dziwnego. Zaczaił się by przyłapać gada. Tuż po chwili żmij powrócił w pysku skorupkę jajka trzymał a w niej żyto przednie. Pochwycił rycerz miecza i zastawił nim wejście do jamy.

-A co ty wyrabiasz nikczemniku?!- powiedział do żmija- zboże chłopom kradniesz, zabawy i lekkiego chleba ci się zachciało?

-O nie mój Panie! – odparł wystraszony żmij- ja ciężko pracuję, znoszę przednie zboże do zamku i w podziemiach na złoto je ugniatam.

-Na złoto powiadasz?

-A tak na złoto, dla naszego króla. Jak mnie puścisz to cię złotym kruszcem obdaruję. Odparł żmij.

Rycerz zadziwiony puścił gada. Po chwilach paru ten powrócił i na powierzchnię bryłkę złota wyciągnął.

-Przyjmij Panie w podzięce to złoto, lecz przysięgnij wpierw iż tajemnicy dochowasz i nikomu o naszym spotkaniu nie powiesz?!

-Przysięgam. - Odparł rycerz i zabrawszy podarunek szybko się oddalił.

A gdy do kraju swego dotarł, licząc na zaszczyty, wprzódy do króla ruszył by o żmiju i złocie pod wleńskim grodem opowiedzieć. Król Wielki długo nie myśląc wojska kazał zebrać i na Wleń wyruszyć. Tajemnicze gady do królestwa swego przywieźć.
Tak to po tygodniach paru pod Górą Zamkową setki rycerzy stanęły. Oblężenie grodu trwało dni i nocy wiele, bo zamkowi ostro się bronili. Jednak wojowie z obcego kraju, warownię w końcu zdobyli. Odnaleźli też jamę ową, co to w niej żmije zboże ugniatały. Gady pochwycili i w klatkach pozamykali. Po czym, by wieść o złotym spichlerzu i dziwnych żmijach tajemnicą pozostała, na rozkaz wodza, zamek wysadzono.
I tak odjechali wojowie, królowi swemu zawieźć zdobycze. A na pamiątkę tej bitwy, na tarczach postać żmija wielkiego przedstawiają.

A w krainie nad Bobrem smutek zapanował. W walkach wielu dzielnych mężów zginęło, wiele wsi i miasteczek przy tym splądrowano, zamek zburzono i żmije porwano.

* * *

Tak to przez stulecia warownia w ruinie pozostawała, aż dopiero na przełomie wieków ostatnich z grodu Kraka badacza wielkiego sprowadzono, by spichlerz odnalazł. Prace z zapałem prowadzone szybko efekt przyniosły i wejście odkryły, jednak dalsza droga skałami wielkimi zagrodzona nie pozwoliła poszukiwań kontynuować. Kilka lat później od zachodniej strony próbowano drogę wyznaczyć i mury w tym celu rozebrano, jednak lita skała podziemia osłania. Tak więc wieść o jaskini w podziemiach choć już nie jest tajemnicą, to sam spichlerz nadal na odkrycie czeka.

Materiał nadesłany przez
© dr.marek@wp.pl