Wiatraki za miedzą ?
Dodane przez j23 dnia Luty 15 2010 21:05:36

Przekraczając w Zgorzelcu granicę polsko – niemiecką nie sposób nie zauważyć lasu wiatraków. Dla jednych jest to symbol nowoczesności dla innych monstra szpecące krajobraz. Czy za kilka lat podobne widoki będziemy mieli u nas?

 


Rozszerzona zawartość newsa

Przekraczając w Zgorzelcu granicę polsko – niemiecką nie sposób nie zauważyć lasu wiatraków. Dla jednych jest to symbol nowoczesności dla innych monstra szpecące krajobraz. Czy za kilka lat podobne widoki będziemy mieli u nas?


 Już od kilku lat gminy Pogórza Sudeckiego odwiedzają przedstawiciele firm zainteresowanych lokalizacją na tym obszarze ferm wiatrowych. Mamią właścicieli terenów zyskami, jakie będą ich udziałem pod warunkiem, że wyrażą zgodę na ich lokalizację. Prawdą jest, że do kasy gminy od każdego wybudowanego wiatraka wpłynie podatek. Będzie on jednak stosunkowo niewielki, bo liczony jedynie od wartości fundamentów oraz masztu wieży (a nie wartości całego urządzenia). Właściciel pola, co prawda otrzyma czynsz za dzierżawę terenu. Jednak nikt nie wspomina o znacznej utracie wartości gruntów, na którym ustawiono wiatraki, oraz o wyłączeniu terenów leżących w ich pobliżu z budownictwa (również gospodarczego). Już sama budowa wiatraka powoduje znaczną degradację terenu. Fundament w zależności od wielkości obiektu może mieć wielkości 20m x 20m i głębokość ok. 4-5 m. Po ustawieniu urządzenie będzie funkcjonowało przez następne 30 lat. Wiatraki to również zagrożenie dla migracji ptaków i nietoperzy. Nie do końca wyjaśniono oddziaływanie infradźwięków emitowanych przez obracające się łopaty śmigieł na człowieka. Między innymi z tego względu w Niemczech dopuszcza się budowę ferm wiatrowych w odległości, co najmniej 3 km od siedzib ludzkich, w USA 12 km, a w Polsce 500m!

Wysokie na 120 m wiatraki wywierają ogromny wpływ na krajobraz. Budowle usytuowane na osiach widokowych zeszpecą to, co mamy najcenniejszego - piękno krajobrazu.

Dla naszego regionu jedyna szansa na rozwój jest turystyka. Coraz liczniej odwiedzający nas goście przyjeżdżają ze względu na ciszę, spokój i niezniszczoną przez człowieka przyrodę. Czy zgadzając się na budowę ferm wiatrowych nie stracimy jedynego atutu, jaki jeszcze nam pozostał?

 

Na podstawie konferencji z 03.02.2010 r. która odbyła się w Lubomierzu
 


Sprawozdanie z konferencji poświęconej rozwojowi energetyki wiatrowej na Pogórzu Izerskim która odbyła się 3 lutego w Lubomierzu       

                             LUBOMIERZ 3 LUTEGO 2010R.

 Problematyka elektrowni wiatrowych jest niezwykle złożonym i skomplikowanym zagadnieniem, Pan HENRYK WOJCIECHOWSKI, doktor inżynier nauk technicznych na Wydziale Elektrycznym Politechniki Wrocławskiej w Zakładzie Sieci i Systemów  Elektroenergetycznych, zajmujący się elektrowniami, wykorzystującymi odnawialne źródła energii, w szczególności elektrowniami wiatrowymi, opłacalnością ich inwestycji, przedstawił szczegółową analizę zysków i strat jakie opisana inwestycja przyniesie wszystkim mieszkańcom Pogórza Izerskiego.

 W czasie wystąpienia poruszane były tematy ekonomicznych aspektów inwestycji, oddziaływanie wiatraków na życie i zdrowie człowieka, na środowisko naturalne. Naukowiec z dużym doświadczeniem, przytaczał przykłady ze świata, jak i przypadki napotkane w Polsce np. co do warunków na jakich podpisywane są umowy z rolnikami, ostrzegając przy okazji przed nieuczciwymi deweloperami czy inwestorami. Całość wystąpienia podsumować można kilkoma spostrzeżeniami:

·         instalacja elektrowni wiatrowych na Pogórzu Izerskim jest nieopłacalna (zbyt mała prędkość wiatru na Pogórzu Izerskim). Po ewentualnym bankructwie (przedsięwzięcie lokowane jest na niekorzystnym pod względem wiatrowym obszarze) firm inwestujących w elektrownie wiatrowe, demontaż wiatraków i innych urządzeń, oraz wszelkie związane z tym koszty - spadną na Gminę!

·         wiatraki potwornie oszpecą piękny, turystycznie atrakcyjny krajobraz Gmin Pogórza Izerskiego, ( wysokość wiatraka będzie wynosiła ok. 100 – 150 m, tj. ok. 4 do 5 krotności wysokości przeciętnej wieży kościelnej, czyli dochodzić będzie prawie do wysokości Pałacu Kultury w Warszawie! - 167,68m - bez iglicy ) i pośrednio spowodują, że:

o       istotnie spadną ceny gruntów

o       istotnie spadną zyski mieszkańców

o       istotnie spadną dochody Gminy!

·         elektrownie wiatrowe wpływają na wzrost poziomu bezrobocia poprzez ograniczenie możliwości rozwoju turystycznego regionu!

·         Gmina może być zmuszona sądownie do płacenia odszkodowań sąsiednim gminom i mieszkańcom z racji utraconych dochodów i utraconych wartości gruntów!

·         elektrownie wiatrowe są bardzo szkodliwe dla ludzi i zwierząt. Wiatraki oprócz uciążliwego, całodobowego hałasu mogącego doprowadzić do trwałego uszkodzenia słuchu, emitują równie szkodliwe, niesłyszalne infradźwięki, wprawiając w rezonans ciała istot żywych, prowadząc do trwałych uszkodzeń organów wewnętrznych (serce, wątroba, nerki itd)!

Ludzie mieszkający w pobliżu elektrowni wiatrowych często chorują na depresję, apatię lub inne zaburzenia psychiczne, cierpią na bezsenność, mają poczucie zmęczenia, znużenia i senności, nie zdając sobie sprawy z tego co naprawdę jest ich przyczyną. Infradźwięki mogą nawet zatrzymać pracę rozrusznika serca osoby przebywającej  lub mieszkającej w pobliżu farmy wiatrowej!

·         podczas budowy ulegają zniszczeniu lokalne drogi, mosty, dewastowane jest środowisko naturalne (setki ton betonu i stali, które trzeba wwozić ciężkim sprzętem na miejsca instalacji)!

·         śmigła wiatraków zabijają ptaki, wiatraki znajdujące się na szlakach ptasich przelotów są dla nich śmiertelnym zagrożeniem!

·         oblodzone zimą śmigła wiatraków zrzucają lód, stanowiąc śmiertelne zagrożenie dla ludzi i zwierząt

·         wiatraki stanowią zagrożenie podczas burz - metalowe, wysokie konstrukcje (150 m) podczas wyładowań atmosferycznych - „wyłapują je” ulegając przy tym uszkodzeniom. Oderwane łopaty wirnika mogą odlecieć na odległość nawet 900 m!

·         wiatraki zakłócają odbiór telewizji, radia i telefonii komórkowej!

Zysk jest tylko jeden: Gmina otrzyma 2 % podatku lecz jedynie od fundamentów elektrowni wiatrowych, a nie od obszaru, który wydzierżawia przedsiębiorca pod wiatrak, średnio 1 hektar. Smutna prawda wprowadziła większość, z ponad 150 zgromadzonych osób, w osłupienie.

Poza dr inż. Henrykiem Wojciechowskim wystąpili również:

 

DR MIECZYSŁAW SOBIK - adiunkt w Zakładzie Klimatologii i Ochrony Atmosfery Instytutu Geografii i Rozwoju Regionalnego wydziału Nauk o Ziemi i Kształtowania Środowiska Uniwersytetu Wrocławskiego, przedstawił badania dotyczące warunków wiatrowych naszego trenu, oraz wyniki obserwacji meteorologicznych, z których jednoznacznie wynika, iż warunki wiatrowe na Pogórzu Izerskim są niekorzystne dla instalowania tu elektrowni wiatrowych.

 

 DR JOANNA FURMANKIEWICZ - doktor  chiropterologii Instytutu Zoologicznego Uniwersytetu Wrocławskiego, prezes Biuletynu Wrocławskiej Grupy Chiropterologicznej, przedstawiła problematykę związaną ze śmiertelnością ptaków i nietoperzy – ssaków, będących na wyginięciu, a którym rozwój energetyki wiatrowej katastrofalnie to zagrożenie zwiększa.

 





 WOJCIECH KAPAŁCZYŃSKI - wieloletni Kierownik  Jeleniogórskiej Delegatury Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków we Wrocławiu jednoznacznie skrytykował zamiary lokalizowania elektrowni wiatrowych na tak bezcennych kulturowo obszarach jak Pogórze Izerskie, czy Kotlina Jeleniogórska oraz podkreślił unikalny krajobraz kulturowy gminy Lubomierz.

 




 JACEK JAKUBIEC - reprezentujący Fundację Kultury Ekologicznej „Dwór Czarne” oraz Euroregion Nysa powiedział, że mimo iż jest ekologiem i zwolennikiem odnawialnych źródeł energii, nie wyobraża sobie elektrowni wiatrowych w krajobrazie Sudetów i ich pogórza.  Ubolewał też nad tym, że w Polsce krajobraz ciągle nie jest postrzegany jako element środowiska przyrodniczego oraz, że pojęcie estetyki krajobrazu jest zupełnie lekceważone.




Po wystąpieniu prelegentów, wypowiedzi przedstawicieli Urzędu Ochrony Zabytków, Fundacji Kultury Ekologicznej, głos zabrała również EWA GROCHOWSKA -  z Towarzystwa Górskiego Róża Kłodzka z Ziemi Kłodzkiej, która podkreśliła groźny problem niedoinformowania mieszkańców Ziemi Kłodzkiej o inwestycjach elektrowni wiatrowych oraz walki o ochronę tak bezcennego przyrodniczo, kulturowo i turystycznie regionu jakim jest Ziemia Kłodzka. Opowiedziała również o protestach mieszkańców, jakie miały miejsce w Gminie Międzylesie i Bystrzyca Kłodzka, a związane były z błędną lokalizacją elektrowni wiatrowych.

Wszystkie wystąpienia podsumował KRZYSZTOF ROZPĘDOWSKI, Prezes Stowarzyszenia Dobków z Pogórza Kaczawskiego, który unaocznił zgromadzonym, jak wygląda krajobraz wsi po zainstalowaniu kilkunastu turbin wiatrowych. Wizualizacja przekonała największych sceptyków – wiatraki nie mogą stanąć na Pogórzu Izerskim!!!

Następnie zaczęła się dyskusja. Jako pierwszy głos zabrał  Prezes Fundacji „Zamek Chudów”, poseł na sejm ANDRZEJ SOŚNIERZ, który podkreślił podstawowe znaczenie turystyki jako źródła dochodu mieszkańców regionu o tak ogromnym i wciąż niewykorzystanym potencjale turystycznym. Zwrócił uwagę, że turystyka jest również gałęzią przemysłu, ale nie ingerującą w otoczenie lecz naturalnie wpisującą się weń i przynoszącą dużo większe korzyści niż elektrownie wiatrowe. Pogórze Izerskie to region o ponadprzeciętnej wartości przyrodniczej, krajobrazowej i wypoczynkowej przyciągający ludzi z miast z całej Polski i z zagranicy.

 Głos zabrali również włodarze Lubomierza i Wlenia – jedyni z 6 zaproszonych burmistrzów i wójtów, którzy zaszczycili nas swoją obecnością na spotkaniu. Żaden z burmistrzów nie zadeklarował jednoznacznie, że elektrownie wiatrowe nie powstaną na Pogórzu Izerskim. Burmistrz Wlenia Bogdan Mościcki zapewnił, że na terenie gminy Wleń oraz na terenach z nią graniczących, wiatraków nie planuje. Burmistrz Lubomierza Wiesław Ziółkowski wymijająco stwierdził: ”w miejscach gdzie wiatraki nie mogą być lokalizowane to ich nie będzie ale tam gdzie wiatraki nie będą przeszkadzać mogą być lokalizowane” czym wywołał dezaprobatę publiczności. Z sali słychać było głosy” My nie chcemy ani jednego wiatraka na Pogórzu Izerskim!!!”.

Luk Vanhauwaert właściciel Pałacu Lenno nieopodal Wlenia, uciekł z Belgii aby zamieszkać  jak to określił, w jednym z najpiękniejszych miejsc na świecie.  Uciekł od belgijskich farm elektrowni wiatrowych, zdegradowanego krajobrazu, skażonego powietrza i gleby, przetworzonej żywności, hałasu by osiedlić się  właśnie tutaj. Luk z pełną charyzmą zdefiniował Polskę jako kraj czysty, nie skażony przemysłem, o niezaburzonym krajobrazie a my powinniśmy to docenić, zrobić wszytko by zachować to niepowtarzalne, wyjątkowe dobro.

Józef Mrówka, przewodniczący Rady Powiatu Lwóweckiego zwrócił uwagę na niebezpieczny sposób sporządzania umów dzierżawnych proponowanych przez inwestorów rolnikom, co w ogóle stanowi zagrożenie dla rozwoju rolnictwa.

Henryk Wydra, rolnik z Pasiecznika poruszył kontrowersyjną kwestię wstrzymywania sprzedaży ziemi przez Agencję Nieruchomości Rolnych. Agencja na wieść o przystąpieniu do zmiany studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego Miasta i Gminy Lubomierz, zatrzymała sprzedaż ziemi dla rolników i mieszkańców, co w efekcie spowodowało również wzrost cen gruntów. Rolnik mówił, że w jego i okolicznych wsiach inwestorzy szukali osób chętnych do wydzierżawienia lub sprzedania ziemi pod elektrownie wiatrowe. Pan Wydra oznajmił, że nie uległ pokusie opłat za dzierżawę jego gruntów, ponieważ zależy mu na zachowaniu normalnych warunków uprawy i hodowli. Skrytykował również podejście Europy Zachodniej do rolnictwa, bardzo ekspansywne i dalekie od naturalnego  rolnictwo. Pan Wydra chce żeby jego krowy pasły się na normalnej zielonej łące. Te oczywiste słowa bardzo przemówiły do zgromadzonych osób.

Głos zabrali radni Gminy Mirsk, którzy kilka miesięcy wcześniej,  nieświadomi skali zjawiska, jednogłośnie przyjęli uchwałę o możliwości lokowania źródeł energii odnawialnej na terenie swojej gminy. W czasie spotkania zdali sobie sprawę z konsekwencji swojej decyzji i zobowiązali się do zmiany tej uchwały. Głos zabrała również sołtyska Świecia, wsi z pogranicza Gminy Mirsk i Leśna, gdzie planowana jest ogromna farma wiatrowa. Pani Maria Maliszewska  stanowczo zaprotestowała przeciwko temu projektowi, apelując do władz o zdrowy rozsądek oraz bezwzględne informowanie społeczeństwa o tak ogromnych i długoplanowych inwestycjach.

Wiele zgromadzonych osób jednoznacznie wypowiadało się przeciwko lokowaniu elektrowni wiatrowych na Pogórzu Izerskim. Mimo, że na sali byli również przedstawiciele inwestorów nikt z nich nie zabrał głosu. Podczas całego trzy i półgodzinnego spotkania nie został wypowiedziany ani jeden argument za lokowaniem elektrowni wiatrowych na Pogórzu Izerskim.


Redakcja A.Jaśkiewicz